R jak rewolucja w rolnictwie

Trochę w ramach nieco spóźnionego podsumowania Starego Roku, a trochę w ramach zaproszenia na zbliżające się targi Polagra Premiery, dzisiaj proponuję spotkanie oko w oko z R28 i jego większą siostrą R35! To absolutna nowość firmy AVANT. Stworzyli miniładowarkę, która co prawda designem i parametrami nawiązuje do dobrze wszystkim znanych fińskich maszyn, ale jest coś, co zasadniczo odróżnia je od całej reszty. Tego jeszcze nie było!

Nie będę Was dłużej trzymać w niepewności. Pewnie i tak każdy wie, o co chodzi, bo R28 pojawiło się już tu i tam, choćby na ostatnim AgroShow w Bednarach. OK, zatem w modelach z serii R operator siedzi na tylnej części maszyny, za przegubem, a nie jak do tej pory z przodu. W przypadku AVANTa to faktycznie dość nietypowe rozwiązanie. Co zatem skłoniło Finów do tak radykalnego posunięcia?

Seria R została zaprojektowana w odpowiedzi na potrzeby Klientów, szczególnie rolników przyzwyczajonych właśnie do takiego umiejscowienia fotela. Jak zauważa Jani Käkelä, wiceprezes Avant Finlandia, teraz można w zasadzie mieć wszystkie korzyści klasycznych modeli nie rezygnując jednocześnie ze swoich przyzwyczajeń. Można cieszyć się wszystkimi zaletami fińskich maszyn, takimi jak wysoka moc robocza, kompaktowy rozmiar czy teleskopowy wysięgnik, pozostając przy preferowanym umiejscowieniu fotela.

No dobrze, ale czy to wszystko, czym mogą pochwalić się R28 i R35? Oczywiście, że nie. Seria R to dwie mini ładowarki, które zostały zaprojektowane w oparciu o serie 500 i 600. Model R 28 koresponduje z AVANTem 528, a R35 z modelem 635. Oznacza to, że moc silnika, system hydrauliczny, wyposażenie opcjonalne oraz części wymienne są takie same, jak w starszych modelach. Warto zwrócić uwagę na parametry techniczne nowości. R28 podnosi ładunek ważący 900 kg na 279 cm przy masie własnej 1400 kg, natomiast cięższa o 80 kg R35 podnosi 1050kg na wysokość 282cm. Ponadto maszyny są stabilne i niezwykle zwrotne. Zalety prowadzenia ładowarek z serii R są zauważalne gołym okiem. Pomimo tego, że promień skrętu jest dokładnie taki sam, jak w siostrzanych modelach, nowe maszyny lepiej radzą sobie w ciasnych zaułkach, bo kabina podczas skrętu nie wysuwa się poza linię opon – mówi Jani Käkelä.

Podsumowując, chodziło o to, by maszyna była niewielka, wydajna i zwrotna. Jednocześnie, i tutaj ukłon w stronę rolników, zaproponowano nowe umiejscowienie fotela – znajduje się za przegubem. Dzięki temu maszyny z serii R jeszcze lepiej radzą sobie w ciasnych pomieszczeniach, więc sprawdzą się podczas prac w każdym gospodarstwie – oborze, chlewni, fermie czy stajni. Nie muszę już chyba dodawać, że można do nich podłączyć szereg wymiennych narzędzi np. krokodyla do kiszonki, uchwyt do transportowania big bagów czy uchwyt do bel oraz wiele innych przystawek, równie przydatnych w rolnictwie.

Back to top